Marcin Grunt: Wolne Małego – profesura
Choć urodził się w Ostrowcu jest wychowankiem Zagłębia Sosnowiec, gdzie jednak nie udało mu się zadomowić na dłużej w drużynie seniorów, zaliczył tylko jeden występ w drugiej lidze. Do Wiernej przeniósł się, bo szukał nowego wyzwania, a w KSZO zanosiło się, że nie zostanie pierwszym wyborem trenera Tadeusza Krawca. Na sezon 2016/17 w trzeciej lidze patrzy z optymizmem, bo uważa, że zespół z Małogoszcza prezentuje się bardzo interesująco.
Zawodnik z całkiem ciekawym CV trafił do Wiernej. Co skłoniło Cię do takiego kroku?
Marcin Grunt: Zależy z czyjego punktu widzenia to CV jest ciekawe. Sam uważam, że mogłem zdziałać w piłce więcej. Wierna to atrakcyjny kierunek, a po dwóch rozmowach z trenerem Mariuszem Lnianym byłem w stu procentach przekonany, że chcę tam grać. Atmosfera OK, skład dobry, odczuwam pozytywny dreszczyk emocji, bez sztucznego ciśnienia. Lniany podkreśla, że awans Wiernej piłkarze muszą odbierać w kategoriach nagrody i czerpać jak najwięcej przyjemności.
KSZO jest gotowe do walki o awans do drugiej ligi?
Personalnie KSZO na to stać, organizacyjnie można parę kwestii poprawić. Odszedłem gdyż czułem, że mogę nie być pierwszym wyborem trenera Krawca. Niebawem kończę 30 lat i nie bawiłoby mnie siedzenie na ławce. Odczuwałem też syndrom wypalenia i Wierna mnie ożywi. Tym bardziej, że ten sezon trzeciej ligi zapowiada się bardzo emocjonująco. Kandydatów do awansu widzę wielu.

Z Buska nie miałeś oferty od Ireneusza Pietrzykowskiego?
Z tym szkoleniowcem jestem w stałym kontakcie, temat transferu się przewija. Może jeszcze kiedyś u niego zagram, oczywiście jak będę spełniał jego wymogi, póki co pozostaje mi kibicowanie Zdrojowi Busko. To będzie poważny kandydat w walce o czołowe lokaty w czwartej lidze. W sparingu z nami widać było, że Zdrój jest znakomicie przygotowany do rundy pod względem taktyczno-fizycznym.
Reforma rozgrywek w niższych ligach wyjdzie na dobre świętokrzyskiej piłce?
Mam taką nadzieję. Korona jest rodzynkiem, a na zapleczu elity i w drugiej lidze nie ma klubów z województwa świętokrzyskiego. W trzeciej są trzy i wierzę, że się utrzymają i dojdzie kolejny, może KSZO też awansuje. Sukcesywnie trzeba budować swoją pozycję, a idea reformy jest bardzo pozytywna.
Wierna gwarantuje jakość na nową trzecią ligę?
Wyjściowa jedenastka jest mocna, trzon zespołu wygląda stabilnie i opiera się na doświadczonych piłkarzach. Młodzież ma się od kogo uczyć. Warto, przykład Michała Smolarczyka, który był na testach nawet w Jagiellonii pokazuje, że stawka jest wysoka, a z obecnej trzeciej ligi łatwiej się wybić niż z tej przed reorganizacją.
Ktoś imponuje Ci umiejętnościami na treningach Wiernej?
Wolałbym nie wymieniać nazwisk, bo byłoby ich na pewno kilka. Jak już mam coś powiedzieć to Marcin Kołodziejczyk ma klasę sam w sobie. Wolne Małego to już profesura, niebawem pewnie bramkarze zespołów przeciwnych powyciągają piłki z sieci po jego uderzeniach. Jestem przekonany, że nie tylko on będzie błyszczał w rundzie jesiennej.
Z jakim najbardziej znanym piłkarzem grałeś w jednym zespole?
Darek Pietrasiak występował w reprezentacji Polski, pucharach, osiągał sukcesy w ekstraklasie. Z nim byłem w KSZO, a w Kolejarzu Stróże poznałem Grzegorza Piechnę. Ten gość miał dar do zdobywania bramek, w polu karnym zachowywał się jak mistrz i naprawdę uznaje go za bardzo dobrego piłkarza.
Wychowanek Zagłębia Sosnowiec czuje się niespełniony w macierzystym klubie?
Urodziłem się w Ostrowcu, ale rodzice dostali pracę w Sosnowcu i zaczynałem w Zagłębiu. Grupy juniorskie, Młoda Ekstraklasa, nawet druga liga, ale nie udało się zrealizować ambicji. Szkoda, bo wielka marka i teraz się odradza. Budują stadion, mają znakomitego prezesa, świetny sztab w klubie i ugruntowali swoją pozycję w pierwszej lidze. Może teraz powalczą o awans, zobaczymy. Nie da się ukryć, że mam ogromny sentyment do Zagłębia Sosnowiec.




