E20: Korona – Zagłębie L. 1:2
Po wygranej z Legią w Koronie już co niektórzy zastanawiali się co zrobić by stadion w Kielcach spełniał wymogi UEFA na europejskie puchary. Piłka nożna potrafi nauczać pokory.
Zagłębie jakby zostało zbagatelizowane przez kibiców Korony, już doliczano sobie komplet punktów, zapominając, że ze sterami Miedziowych zasiada Leszek Ojrzyński. Pewni siebie gospodarze zaczęli mecz imponująco, ofensywnie, utrzymywali się przy piłce, ale na prowadzenie wyszli dzięki nieporozumieniu, może bardziej nieporadności Jasmina Buricia i Igora Orlikowskiego, z czego skorzystał Pau Resta. Kielczanie cieszyli się w premierowej odsłonie z drugiego gola, ale przed swojakiem Romana Yakuby (mistrza Łotwy 2022 z Valmiera FC) na spalonym znajdował się Konrad Matuszewski. Korona kontrolowała sytuację dość długo, lecz znów nie umiała się wykazać w finalizacji, klasę pokazywał też Burić, szczególnie broniąc soczyste uderzenie Antonina. Kielczanie przed przerwą najbardziej zagrozili sami sobie jak Xavier Dziekoński na konia wrzucił Martina Remacle, ale na szczęście po tym niefortunnym podaniu Belg nie zaliczył samobója. Na drugą połowę nie wyszedł, bo miał już żółtą kartkę – ta zmiana zrozumiała, lecz po co było zdejmować wybieganego Huberta Zwoźnego. W każdym bądź razie zmiennicy Koronie wiele nie dali, a już prawdziwym dramatem okazało się zejście Resty, który złamał nos. Po tym obrona pogrążyła się w chaosie. Co się stało w głowach piłkarzy Korony nie wie nikt. Zagłębie w końcówce korzystało ze stałych fragmentów i tragicznej postawy gospodarzy w ich polu karnym. Najpierw beznadziejna wybijanka i gol Levente Szabo (asysta Wiktora Długosza) i 1:1, potem samobój Marcela Pięczka i 1:2. Balonik pękł z hukiem i nie ma sensu pompować nowego. To się tyczy całej Korony, bo po zwycięstwie z Legią na Zagłębiu nie stawiło się nawet ponad 10 tysięcy kibiców, a do tego. Nie ma się co upajać jedną wyjazdową wygraną, warto też m.in. odpowiednio przygotować trybunę medialną, bo ktoś nie posprzątał kup po ptakach. Ogólnie jest wiele do zrobienia, a samym lansowaniem się postępu i pucharów nie zrobi. Potrzeba pokory i chłodnych głów.
Liczba
6 – spotkań z rzędu bez porażki zespołów Leszka Ojrzyńskiego z Koroną Kielce
Ekstraklasa – 20 kolejka
6.02.2026, piątek
Korona Kielce – Zagłębie Lubin 1:2 (1:0)
Pau Resta 18 lewą nogą (asysta Orlikowski z Zagłębia) – Levente Szabo 82 prawą nogą (asysta W. Długosz z Korony), samobójcza Marcel Pięczek 86 barkiem (asysta D. Michalski).
Korona: Dziekoński – B. Smolarczyk, Sotirio, Resta (58 Pięczek) – Zwoźny (46 Błanik), Remacle (46 Gustafson), Svetlin (85 Nono), K. Matuszewski – W. Długosz, M. Stępiński, Antonin (80 Davidović). Na ławce: Mamla, Ciszek, Popov, Rubezić, M. Cebula, Nikolov. Trener: Jacek Zieliński.
Zagłębie: Burić – Orlikowski (46 M. Grzybek), D. Michalski, Nalepa, Yakuba, Lucić – Sypek (46 Mlinarić), Kocaba, Kolan (78 A. Radwański), S. Kowalczyk (66 Jesus Diaz) – Kosidis (65 Szabo). Na ławce: R. Gikiewicz, Corluka, D. Dąbrowski, Dziewiatowski, Ligocki, Sochan, A. Woźniak. Trener: Leszek Ojrzyński.
Żółta kartka: Remacle.
Sędziował: Piotr Rzucidło (Warszawa).
Widzów: 7866.
JKM / Fot. BAZA Foto Sport









