Warszawa Moniki
Monika Bednarz już wiele lat temu angażowała się w organizację trójek piłkarskich. W ubiegłorocznej edycji przyczyniła się do powrotu Turnieju Grudniowego do Warszawy, a teraz w stolicy ma się odbywać więcej grup i kategorii.
Jak oceniasz grupę dla dzieci, której pomysłodawcą był klub OKS Victoria Grochów?
Monika Bednarz: Wyrazy uznania należą się energicznym paniom z Victorii, które muszą sobie radzić z trudnościami infrastrukturalnymi, ale oddają serca młodym piłkarzom. Trzeba było pożyczyć do szkoły ze stolicy bramki – szok, jak na ten wiek, ale pomogli ludzie z KKP Korona Kielce. Tak, z Kielc przywieziono bramki do Warszawy. Super, że włączyły się Dafi z Maciejem Bursteinem i nasi byli znani piłkarze – Władysław Żmuda, Lesław Ćmikiewicz, Jerzy Kraska. Dzieci pograły, miały radość, Turniej Grudniowy trójek zdobył nowych zwolenników i trzeba kontynuować inicjatywę w Warszawie. Rozmawiamy z kolejnymi akademiami, klubami i to tylko kwestia czasu, kiedy trójki znów odbędą się w stolicy.
Obecność na Grudniowym sław polskiej piłki pomaga turniejowi?
Oczywiście. Rodzice małych zawodników znali nasze sławy i jeszcze mogli zobaczyć, że panowie Ćmikiewicz, Kraska, Żmuda są w stanie kopnąć symbolicznie piłki. Widać, że byli reprezentanci chcą pomagać takim klubom jak Victoria Grochów, które napotykają w swojej działalności wiele przeszkód. Nie wszyscy rozumieją sens tego co robią, to jest akurat bardzo przykre i boli. Tyle się mówi o zdrowym społeczeństwie, ruchu, a dyrektor szkoły ma problem z wynajęciem hali na zajęcia sportowe. Potrzeba skoordynowanych działań. W Kielcach Grudniowy też miewał ciężary z historyczną SP 1 na Bocianku, bo niektórzy woleli, żeby hala stała pusta. Takie boje hartują organizatorów, a ja mogę obiecać pani Ewie Chmielewskiej z Victorii Grochów, że szybko razem ponownie zorganizujemy trójki.
Śledzisz co się dzieje na trójkach w regionie świętokrzyskim?
Jeśli mogę pomóc pomagam. Widziałam, że w Grupie VIP zagrał kolejny raz Dariusz Dziekanowski, który angażuje się w takie akcje. Cieszy, że cały turniej wygrała młoda drużyna, to pokazuje, że są nowe silne ekipy i popyt na trójki u młodszego pokolenia. Fajnie, że daleko zaszli Przyjaciele Dafi, troszkę więcej spodziewałam się po Sportingu Kielce, choć dobrze, że znów dostał się do finałów. Zabrakło w nich Absolutusa, pamiętam ten zespół sprzed lat. Marcin Dziarmaga miał bardzo słaby skład w Grupie VIP, Grzegorz Figarski w ogóle nie zagrał, a zapowiadał po epizodzie w Belgii w 2024, że pokaże klasę. Najważniejsze, że cały czas stawia się na młodzież, grupy dziecięce i turniej zdobył nowy kraj – Holandię.
Byłaś niedawno na Madagaskarze. Tam jest szansa na zorganizowanie trójek?
Mam tam kontakty. Udało się znaleźć boisko, myślę, że dzieci stamtąd byłyby przeszczęśliwe. Na Madagaskarze panuje niesamowita bieda, a sport daje szanse na wybicie się i normalne życie. Może się uda tam coś zrobić, trwają też zaawansowane rozmowy w sprawie trójek w Gambii, a najszybciej poza Polską mają zawitać do Estonii. Potrzeba więcej takich oddanych ludzi jak Ewa Chmielewska z Victorii Grochów. Rozmawiał Jaromir Kruk












