Przemysław Cichoń: Kozubek odpoczywa trenując
Wielokrotny reprezentant Polski w kategoriach juniorskich, legenda Korony kompletnie niedoceniana przez macierzysty klub, wzór do naśladowania dla młodzieży – Przemysław Cichoń wciąż ma przyjemność z gry w piłkę i w sezonie 2016/17 mocno liczą na niego w GKS Nowiny. Z tym zespołem Cichy spróbuje ponownie powalczyć o awans do czwartej ligi. – Ciągle mnie bawi wygrywanie – z uśmiechem na ustach mówi sympatyczny zawodnik.
Skąd znajdujesz motywację do gry w klasie okręgowej?
Przemysław Cichoń: Z miłości do sportu, piłki nożnej. Dopóki będę mógł i będzie mnie to cieszyć nie zrezygnuje.
Naprawdę kręci cię coś takiego jak walka o awans do czwartej ligi?
Bawi mnie wygrywanie i dobra zabawa. Piłka cieszy i to jest najważniejsze.
Nie masz problemów z regeneracją po meczach?
Regeneracja to element treningu. Jeżeli się do czegoś właściwie podchodzi to niezależnie od wieku można to robić.
GKS Nowiny to murowany kandydat do awansu?
W piłce nie ma czegoś takiego jak murowany kandydat, a pojęcie faworyt gubi. Jako zespół chcemy dobrze grać w piłkę i osiągać jak najlepsze wyniki. Co z tego wyjdzie zobaczymy na koniec sezonu. Nauczyłem się, że nie warto składać deklaracji, bo jak się powinie noga ciężko się potem tłumaczyć.
Dużo się przez 20 lat poprawiło w kwestii boisk, infrastruktury?
Nie ma co porównywać, ale i tak dużo jest do zrobienia. Brakuje naturalnych boisk dla młodzieży, mam wrażenie, że ta kwestia jest zaniedbana. Orliki ruszyły polityków, ot slogan, a z naturalnymi nawierzchniami brakowało jakiś sensownych kampanii.


Co zrobić, żeby na mecze niższych klas przychodziło więcej kibiców?
Co do frekwencji nie potrafię znaleźć recepty na jej poprawę. Niższa liga to zawsze niższa liga, a ma potężną konkurencję w telewizji. W weekend można obejrzeć wszystko, najlepsze europejskie rozgrywki i większość kibiców woli zostać w domu ekscytować się Barceloną, Arsenalem, czy Bayernem. Nawet awanse wyżej nie są w naszych niższych klasach znacząco polepszyć frekwencję. Można to zmienić stawiając na szkolenie młodzieży, a potem w drużynach seniorskich na swoich wychowanków. Z nimi określone środowisko zawsze się identyfikuje.
Większość twoich kolegów z dawnych czasów z Korony już zakończyło przygodę z piłką, a Darek Kozubek nie dość, że trenuje Spartakusa Daleszyce to gra. Zaskoczenie?
Zaskoczony to bym był jakby Darek nie grał. Człowiek, który się nie rusza usycha, a Kozubek jest przykładem profesjonalizmu i właściwego podejścia do treningu. On odpoczywa trenując. Każdy kto z nim pracuje korzysta. Po cichu liczyłem, że Darek zauważy mnie i dostanę jakąś propozycję ze Spartakusa, ale widocznie miał inne koncepcje, może jestem zbyt słaby. Oczywiście pozostanę kibicem trenera i piłkarza Kozubka, a ja cieszę się z kopania futbolówki w klasie okręgowej.




