Hit Arczewskiego
Czwarta liga świętokrzyska potrzebuje wyrazistych trenerów jak Paweł Jaworek i Mariusz Arczewski. Starcie ich zespołów było hitem świątecznej kolejki.
Orlęta i Moravia mają swoje problemy kadrowe, normalka w tym okresie i w tej klasie rozgrywkowej, ale każdy szkoleniowiec musi się skupiać na zawodnikach, których ma w danym czasie do dyspozycji. Arczewski był podopiecznym Jaworka, nie tak dawno zaprosił go do współpracy przy UEFA Regions Cup, obaj darzą się sympatią i szacunkiem, ale każdy chciał wygrać. – Energia i pozytyw – rzucił do swoich graczy na początek coach Moravii. Jeden i drugi starali się dawać wskazówki zawodnikom. – Próba długiej piłki – Jaworek do Mikołaja Susło. – Michał z Kubą, domykajcie Walkowiaka – Arczewski do swoich. Początek należał do Orląt, a kapitalne akcje przeprowadzał Patryk Kwiecień, rywalom nawet trudno było go sfaulować. Po jego rajdach było niebezpiecznie w polu karnym gości, a raz interwencja Ernesta Jopkiewicza uratowała Moravię od utraty gola. Jopek tradycyjnie grał bardzo mądrze i rozważnie, przypominał siebie z okresu kiedy uważano go za nadzieję Korony Kielce. Swoją robotę znakomicie wykonywał też Szymon Pietras w bramce – pokazał klasę gdy z rogu próbował go zaskoczyć Jakub Jaśkiewicz, potem nie dał się pokonać Jackowi Kiełbowi. – Michał odetnij granie do tyłu – Arczewski do Michała Rybusa. – Jasiek, jak już Ryba zszedł i Kwiatek to w pole karne, bo nie mamy tam ludzi – Jaworek do Jaśkiewicza.
0:1 – Maciej Rożek
Moravia, która wyszła nieco cofnięta, nie próbowała pressingu na Dąbrowie wyszła na prowadzenie w 25 minucie. Jakub Rybus (n-ty raz piszemy, że on nie powinien grać w tak niskiej lidze, nie jest za późno by poszedł wyżej, rocznik 2002) pojawił się na prawym, skrzydle, Karol Dudzik pozwolił mu na dośrodkowanie, tam piłka trafiła do Michała Rybusa, a ten zgrał ją do Macieja Rożka. Wieżowiec z Moravii nie dał szans Konradowi Zacharskiemu.
1:1 – Jakub Jaśkiewicz
Orlęta szybko wyrównały. Po faulu Karima Ashoura do piłki podszedł Jakub Jaśkewicz. – No foul Karim, no k… mać. Tyłem do bramki jest – krzyczał Arczewski. Było już za późno. Ashour parę minut później podbiegł do ławki i przepraszał. Wtedy już nie miało to znaczenia. Jaśkiewicz z wolnego uderzył genialnie i zrobiło się 1:1. Ten chłopak kiedyś się zapowiadał na więcej niż czwartą ligę, ale nie postawił na piłkę i zdaniem niektórych obserwatorów za mało angażował się w defensywę.
1:2 – Damian Pietras
- Jesteśmy lepsi – po golu na 1:1 głośno artykułował Jaworek. Parę minut później z ławki Moravii do swoich kolegów krzyczał kontuzjowany Piotr Pierzchała. – Jesteśmy lepsi. Dawać – to od Piotrka. W polskiej piłce lubimy szukać usprawiedliwienia, obóz Orląt miał pretensje do sędziów, a gospodarze mogli wybić piłkę w 41 minucie w polu karnym. Zabrakło im zdecydowania, jeden patrzył na drugiego przy dobitkach, a w roli egzekutora wystąpił Damian Pietras. Jak widać przydaje się nie tylko w obronie.
1:3 – Michał Rybus
Orlęta zostawiały zbyt dużo miejsca w strefie środkowej. Trochę to ratował Kamil Łokieć, ale goście byli konkretniejsi, zdecydowani, skuteczniejsi. Ostatniego gola zdobył Michał Rybus – sam zainicjował akcję i ją zakończył dobijając strzał Adama Zawieruchy. Ten dzień należał do Michała, tyrał na boisku dla drużyny i dawał konkrety. Arczewski triumfował i ma ciekawe materiały do przemyśleń, bo ze swoich ofensywnych zawodników może skorzystać w jeszcze większym stopniu.
Dobry produkt
Orlęta kończyły mecz w dziewiątkę – za dwie żółte kartki czerwienie zobaczyli Mikołaj Susło i Jacek Kiełb, którego w drugiej połowie dopadła frustracja. Ryba jednak się zreflektował, a na pewno też bardzo chciał wygrać, tak jak jego koledzy. Każda porażka uczy, a na pewno nie można mieć pretensji do arbitrów za dawanie kartek za niesportowe zachowanie. W końcu kibice oczekują dobrego produktu, piłki nożnej, a nie słuchania wyzwisk i marudzenia. Generalnie jednak starcie Orląt z Moravią nie zawiodło, świat się na nim nie kończy, a obu trenerom – Arczewskiemu i Jaworkowi życzymy by nie porzucali swoich ambicji i walczyli o jak najwyższe cele. Oba kluby robią dużo w kwestii szkolenia młodzieży, marketingowo też widać postęp i jak uda się zachować cierpliwość i konsekwencję to może być niezwykle ciekawie.
Mecz Orlęta – Moravia 1:3 w liczbach
| Orlęta | Moravia | |
| 1 | gole | 3 |
| 5 | strzały celne | 4 |
| 3 | strzały niecelne | 4 |
| 6 | strzały zablokowane | 0 |
| 0 | słupki | 0 |
| 0 | poprzeczki | 1 |
| 4 | rogi | 5 |
| 20 | faule | 11 |
| 2 | ręki | 1 |
| 1 | spalone | 2 |
4 liga (5 poziom)
Orlęta Kielce – Moravia 1:3 (1:2)
Jakub Jaśkiewicz 37 wolny – Maciej Rożek 25, Damian Pietras 41, Michał Rybus 67.
Orlęta: K. Zacharski – Wąs, Susło, A. Maciejewski, Dudzik (68 D. Szymański)– Kwiecień (57 Śliwa), Walkowiak, Marszałek (57 G. Kowalczyk, 73 F. Lis), Kuca (87 Piątek) – Jacek Kiełb, Jaśkiewicz (57 Łokieć).
Moravia: Sz. Pietras – Zgrzebnicki, D. Pietras, Ashour – Więckowski, Jopkiewicz (69 Vyshniak), Rożek, K. Rak (69 Orliński) – Michał Rybus (69 Verbickyj), Jakub Rybus (85 Sornat), A. Zawierucha (82 Szelągowski).
Żółte kartki: Dudzik, Susło 2, K. Zacharski, Śliwa, Jacek Kiełb 2 + Jaworek (trener) – Więckowski, Jakub Rybus.
Czerwone kartki: Susło (Orlęta) – 74 za 2 żółte, Jacek Kiełb (Orlęta) – 90+4 za 2 żółte.
Sędziowali: Hubert Zięba, Ernest Buras, Dominik Wrona.
Widzów: około 400.





