Zagłaskani
Zapewne po porażce z Ukrainą 0:2 i remisie z Nigerią 2:2 ktoś będzie próbował wmówić ludziom, że kadra Polski zmierza w dobrym kierunku.
Niestety, my nie wiemy, nawet się nie domyślamy jaki to kierunek, a w reprezentacji panuje niesamowity bałagan. Biedni zawodnicy musieli poświęcić wakacje by zagrać przeciw Ukrainie i Nigerii. We Wrocławiu wyglądali jakby akurat odbywali gierkę na urlopie, chyba zapomnieli o kibicach, którzy wydali niemałą kasę na bilety i na dojazd na mecz. 3 dni później w Warszawie zauważyliśmy poprawę na tle mocno osłabionej w ofensywie Nigerii, lecz nie aż taką, żeby dawała nadzieje na przyszłość. Już dochodzą sygnały, że w Lidze Narodów 2026/27 wyniki zejdą na dalszy plan, najistotniejsza jest przebudowa zespołu, która jak na razie wygląda dramatycznie. Kibice nie widzą co się buduje, czy dobrano właściwy materiał i czy to będzie trwała konstrukcja. Trudno wytłumaczyć po co Jan Urban na czerwcowe mecze powołał Karola Czubaka, bo wpuścił go pod koniec spotkania z Nigerią i napastnik Motoru Lublin nie zaliczył nawet kontaktu z piłką. Być może chciał tylko odfajkować temat, podobnie jak z Mateuszem Żukowskim z FC Magdeburg, choć ten dostał z Ukrainą więcej minut. W ataku mamy Roberta Lewandowskiego i długo, długo nic, ale nasz gwiazdor wypadł kiepsko z Nigeryjczykami. Coraz słabiej prezentuje się Karol Świderski, widać, że nieprzypadkowo obniżył loty w piłce klubowej. Urban upiera się na trójkę środkowych obrońców tłumacząc, że brakuje nam obsady lewej flanki. Przy czwórce na lewej stronie defensywy mógłby tam lukę wypełnić wszechstronny Jakub Kiwior, a na tej pozycji świetnie radzi sobie w FC Porto. Tym niemniej za Urbana tracimy łatwo gole, na zero z tyłu zagraliśmy tylko z Litwą o punkty w Kownie i z Nową Zelandią towarzysko w Chorzowie. Taki stan rzeczy nie wynika tylko z ustawienia, lecz również z koncentracji, raczej jej braku. Mamy również problem z defensywnym pomocnikiem, choć Bartosz Slisz z Nigerią zaprezentował się korzystnie. Pogorszyła się sytuacja Polski z bramkarzami – we Wrocławiu zawiódł Marcin Bułka, w Warszawie akurat pochwały należą się Kamilowi Grabarze, choć możemy zatęsknić za okresem kiedy selekcjonerzy wybierali z tercetu Wojciech Szczęsny – Łukasz Fabiański – Łukasz Skorupski. Patrząc na skład Polski to nie powinno być tak źle jak jest. Jan Bednarek, Jakub Kiwior, Oskar Pietuszewski – FC Porto, Matty Cash – Aston Villa, Sebastian Szymański – Rennes, Piotr Zieliński – Inter, Jakub Kamiński – FC Koeln, Kacper Potulski – Mainz (wielki talent), to są naprawdę bardzo dobry piłkarze. Nie da się jednak odnieść wrażenia, że zagłaskanemu zespołowi Jana Urbana brakuje charakteru, życia, ci zawodnicy muszą zrozumieć, że reprezentowania Polski nie należy łączyć z wakacjami, na to czas się zawsze znajdzie. Od tych zawodników i selekcjonera trzeba wymagać. /JKM/ Fot. WajdaFoto





