Powrót Sornata
Dzięki wygraniu barażów z Moravia Kopalnia Morawica Krystian Sornat powrócił do trzeciej ligi, w której występował w Lechii Tomaszów Mazowiecki i Koronie II Kielce.
Przechodząc do Moravii myślałeś, że po prostu pograsz sobie fajnie w piłkę, czy po cichu liczyłeś na awans do trzeciej ligi?
Krystian Sornat: Na grę w Moravii namówił mnie ówczesny trener, Mariusz Arczewski. Wiedziałem kto przychodzi, jakie są plany, ambicje i mnie to przekonało. Miałem też propozycję z trzeciej ligi ze Sparty Kazimierza Wielka od prezesa Grzegorza Domagały, ale tam nie wyszło i dałem znać trenerowi Arczewskiemu. Wierzyłem w skuteczną walkę o awans, choć długo graliśmy poniżej oczekiwań. Mariusz Arczewski ma duże zasługi przy tym awansie, choć nie dotrwał do końca sezonu. Po jego odejściu złapaliśmy luz, u mnie to było widać, staliśmy się jednością. Jeden za drugim szedł w ogień, było to widać na boisku. W końcowej fazie rozgrywek czwartej ligi i barażach pokazaliśmy, że umiemy grać i wygrywać. W meczach z Izolatorem Boguchwała i Beskidem Andrychów dałem liczby, choć w tym pierwszym barażu nie wyszedłem od początku. Po wejściu zaliczyłem asystę z rzutu rożnego. To nie był akurat nasz dobry występ, a Moravię stać na znacznie więcej, w trzeciej lidze będziemy mocniejsi, na pewno swoje zrobi rywalizacja. Mamy chłopaków, którzy grali nawet w ekstraklasie, a każdy z nas chce coś udowodnić, pamiętajmy, że jest sporo zawodników związanych kiedyś z Koroną Kielce, od grup młodzieżowych poprzez rezerwy czy seniorów.
Nie wystraszycie się wymagań trzeciej ligi?
Na boisku będziemy się starać pokazywać z jak najlepszej strony, pierwsze spotkanie z Wiślanami Jaśkowice coraz bliżej. Moravia nie weszła po to by rozdawać punkty, tylko walczyć o jak najwyższe miejsce w tabeli.
Wiemy, że masz dobry drybling, twoim atutem jest wyszkolenie techniczne, dysponujesz dobrym strzałem. Co cię blokowało, by regularnie to demonstrować i mieć lepsze liczby?
Czasami sami zawodnicy nie wiedzą skąd się biorą u nas słabsze wybory na boisku. Jestem typem, który potrzebuje zaufania od trenera, luzu, nie mogę się przywiązywać do jednej pozycji. Wydaje mi się, że wiem kiedy co mam robić, podać, uderzyć na bramkę, wejść w drybling. Czuje to z boiska, nie trzeba mi by trener co chwilę mi coś pokazywał palcem, jak biegać, kiedy pressować, wracać. Dodatkowy stres nie jest mi potrzebny.
U trenera Marcina Kołodziejczyka dostaniesz większy luz na boisku?
Wydaje mi się, że to szkoleniowiec czuje potrzeby zawodników i będzie miał korzystny wpływ byśmy się pokazywali z jak najlepszej strony. Poziom drużyny podniosą też transfery, choćby Michała Wrześniewskiego, który powinien dać nam dużo sportowo i marketingowo. Michał jest ograny w trzeciej lidze w Broni Radom, gdzie był czołową postacią. Znamy się jeszcze z rezerw Korony, utrzymywaliśmy kontakt, ale zostałem zaskoczony transferem. Gdy go zobaczyłem na pierwszym treningu to od razu pojawił się banan na twarzy. Michał to pozytywna jednostka, który da dużo Moravii i będzie ostoją defensywy, która wprowadzi wiele spokoju w tyłach. Nie dziwi, że klub liczy na większą frekwencję kibiców na meczach.
Nie miałeś problemu ze zwolnieniem z klubu na wakacje z żoną, dodajmy, że od razu po twoim ślubie?
Na szczęście trener Kołodziejczyk rozumie sytuację. Piłka nożna jest dla mnie megaważna, ale ślub to coś wyjątkowego i bardzo chciałem po nim spędzić trochę czasu z Kamilą na naszym wyjątkowym wyjeździe. Dostałem rozpiskę, swoje zrobię i będę przygotowany do sezonu jak należy.
Na twoim weselu miałeś Ligę Mistrzów. Patrząc na pląsy Bartka Pańtaka i Michała Niebudka można zbudować sobie pozytywne nastawienie do piłkarskich wyzwań?
Bartek to bardzo dobry obrońca w Neptunie, gdzie robi świetną robotę także w akademii i na parkiecie. Na weselu u mnie był numerem jeden i pokazał, że nie tylko umie bronić, bo kreował, podobnie jak Michał Niebudek, jego z kolei szkoda, że dziś występuje tylko w KS Smyków. Miał potencjał na coś więcej, ale chyba tak się do tej piłki na sto procent nie angażował. Taki z niego smyk ze Smykowa, a na weselu pokazał poziom Ligi Mistrzów.
7 klubów ze świętokrzyskiego w trzeciej lidze, czyli ten nasz region nie jest tak słaby?
Przykład dali Czarni Połaniec, skazywani na spadek, ale prezes Gębalski to poukładał i chłopaki grają dobrze w piłkę. Trzeba grać i wierzyć w to co się robi, a pieniądze w futbolu nie muszą być na pierwszym miejscu.
Stawiasz sobie cel liczbowy na sezon 2026/27?
Nie, chcę grać jak najlepiej, zdobywać bramki, asystować. Nie jestem starym zawodnikiem i chcę pokazać, że stać mnie na prezentowanie dobrego poziomu na pułapie trzeciej ligi. Rozmawiał Jaromir Kruk






