Przyspieszenie Wodza
Broni, strzela gole, asystuje – Igor Wódz w Arce Pawłów w tym sezonie to prawdziwy boiskowy… wódz. Postawą pokazuje, że zasługuje na ligę centralną.
Czujesz się boiskowym wodzem Arki?
Igor Wódz: Czuje się pewnie i staram grać jak najlepiej. A nazwisko… zobowiązuje. Gdy przechodziłem do Arki pierwszym celem była walka o utrzymanie w czwartej lidze, zrealizowaliśmy to. Po wodzą trenera Arkadiusza Bilskiego rozwijaliśmy się jako drużyna, skład się krystalizował, zmieniał i dziś Arka jest w zupełnie innym położeniu. Pozycja lidera czwartej ligi cieszy, ale trzeba podchodzić do tego ze spokojem, skupiamy się na najbliższym meczu.
Zrobiłeś duży postęp grając w Arce Arkadiusza Bilskiego?
Sam to czuje i wiem, że ten progres może być jeszcze większy. Na pewno stałem się wszechstronniejszy, mogę występować na różnych pozycjach. Cieszę się, że gram regularnie, mogę pomagać Arce, a jeśli chodzi o aspekty stricte piłkarskie to mocno poprawiłem się w kwestii wyprowadzania piłki do ofensywy. Trener Bilski grał na wysokim poziomie, wiele meczów w ekstraklasie, wystąpił w europejskich pucharach. Czasami bierze udział w naszych gierkach treningowych i myślę, że jakby został dołączony do meczowej by nie odstawał.
Mówicie w szatni Arki o trzeciej lidze?
Nie da się tego tematu uniknąć, wiadomo – pozycja w tabeli, wyniki. My chcemy grać jak najlepiej i wygrywać.
Uważasz, że jesteś gotowy na szczeblem centralny? Doświadczenie z Motoru Lublin i Resovii przyda się?
Moje ambicje na pewno sięgają szczebla centralnego, a w Motorze i Resovii zetknąłem się z piłką już profesjonalną, trenowałem pięć dni w tygodniu. Z mojego rocznika z chłopaków, z którymi byłem w Rzeszowie Marcin Kumorek gra obecnie w Avii Świdnik w drugiej lidze, a Radek Bąk w Chrobrym Głogów w pierwszej. Fajnie byłoby iść w ich ślady, dlatego też ciężko pracuje w Arce Pawłów. Cieszę się choćby z treningów z Mirkiem Kalistą, widać, że nasz grający prezes dysponuje jakością, można się wiele od niego nauczyć. Jest wciąż bardzo wartościowym zawodnikiem, a przede wszystkim świetnym prezesem. Arka to jego oczko w głowie i dzięki działaniom jego i grupy ludzi wokół niego skupionych stała się rozpoznawalną marką. Gramy przy sztucznym oświetleniu na wspaniałej murawie, klub jest bardzo dobrze zorganizowany.
Jakub Wódz? Zbieżność nazwisk?
Mówiono często, że jesteśmy braćmi, trzeba było dementować, albo i nie. My się bardzo lubimy, fajnie się grało razem w Alicie Ożarów. Nasze drogi się rozeszły, ale pozostajemy w kontakcie. Wodzowie w końcu muszą się trzymać razem, a wielu takich w piłce nie mamy.
Gdy grałeś w Alicie bardzo dobrze na twój temat wypowiadał się trener Paweł Rybus. Odwzajemniasz?
Bardzo dobrze wspominam czas spędzony w Ożarowie. Atmosfera w zespole klasa, trener super człowiek, zawsze pomocny i życzliwy. Dużo mu zawdzięczam, a z Alitu przecież przeniosłem się do Arki i zrobiłem kolejny ważny krok. Wierzę, że przyspieszę. Rozmawiał Jaromir Kruk



