Ekstraklasa, 10 kolejka: Korona – Jagiellonia 1:2
Przed przerwą Korona grała bardzo dobrze, strzelił gola, mogła nawet dwa, bo po strzale Mateusza Możdżenia piłka trafiła w poprzeczkę, ale w drugiej połowie gospodarze wyglądali tak, jakby odcięło im dopływ prądu. Co było przyczyną takiej odmiany? Brak sił, może reakcji z ławki, może cofnięcie się do tyłu i nastawienie na utrzymanie wyniku. Zamiast cennych trzech punktów Korona zaliczyła drugą porażkę z rzędu…
W pierwszej połowie zastępujący w napadzie Łukasza Sekulskiego Miguel Palanca spełnił swoje zadanie, a gola strzelił w stylu najlepszych lisów pola karnego. Po wrzutce Serhija Pyłypczuka uderzał na raty i skorzystał z gafy Mariana Kelemena. Wydawało się, że Korona pokona Jagiellonię, ale w drugiej odsłonie gospodarze odstawili rolę kiepskich statystów. Podopieczni Michała Probierza odwrócili losy rywalizacji i mogli zdobyć więcej goli niż dwa. – W pierwszej połowie nas zabrakło na murawie, ale nadrobiliśmy to – przyznał trener Jagi, który w Kielcach przeżył fajne urodziny. Z dreszczykiem emocji.
Ekstraklasa – 10 kolejka
25.09.2016, niedziela
Korona Kielce – Jagiellonia Białystok 1:2 (1:0)
Miguel Palanca 16 głową (dobitka własnego strzału, centra Pyłypczuka) – Przemysław Frankowski 68 prawą nogą (asysta Tomasik), Ivan Runje 71 lewą nogą (asysta Tomasik).
Korona: Gostomski – Rymaniak, Dejmek, Diaw, Kallaste – Grzelak, Możdżeń – Pyłypczuk (77 Vanja Marković), Aankour (46 Cebula), Kiełb (71 Abalo) – Palanca.
Jagiellonia: Kelemen – R. Grzyb, Runje, Guti, Tomasik – Góralski, Romanczuk – P. Frankowski (90 Klimala), Vassiljev, Mackiewicz (56 Burliga) – Świderski (81 D. Szymański).
Żółta kartka: Romanczuk (Jagiellonia).
Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów: 6979.



