Kośmider: Naprzód idzie małymi krokami do przodu
Naprzód Jędrzejów zaskakuje swoimi wynikami – po przegranych z Nidzianką Bieliny i Pogonią Staszów potrafił pokonać wyżej notowane ekipy Czarnych Połaniec, i to 5:1 oraz Neptuna Końskie. Taka karuzela wynika z wielu czynników, a dystans do tego stara się zachować Mariusz Kośmider. Trener Naprzodu ma swoją pracę do wykonania i robi wszystko, by drużyna i klub systematycznie się rozwijały, bo możliwości ku temu są.
Jak nazwać zawodników z czwartej ligi? Amatorami, zawodowcami, czy może półzawodowcami?
Mariusz Kośmider, trener Naprzodu: Jakieś pieniądze piłkarz na tym szczeblu biorą, mają pewne zobowiązania, wymaga się od nich odpowiedniego podejścia, więc uważam, że są półprofesjonalistami.
W Naprzodzie zawodnicy mają godne warunki?
Jak na czwartą ligę to nie mają prawa narzekać. Odnowa, basen, dobre boisko, warunki do treningu, wiele spraw udało się poprawić i wygląda to godziwie. Zastanawia mnie czasami z czego wynikają zmiany w podejściu graczy do poszczególnych meczów – przegrywamy z Bielinami, Staszowem, by nagle w świetnym stylu rozbić na wyjeździe Czarnych i u siebie pokonać Neptuna. Jak widać wiele jest do poprawienia w sferze mentalnej, ale zawodnicy sami powinni to zrozumieć.
Naprzód jako klub pójdzie stać na pójście w kierunku poważniejszego futbolu?
Plany, ambicje weryfikuje boisko. W pewnym momencie znaleźliśmy się w trudnym położeniu kadrowym, bo brakowało nam ludzi na ławkę. Jak wypadnie jeden, drugi, trzeci kluczowy piłkarz pojawiają się problemy. Staramy się więc szukać zdolnych chłopaków w okolicy, sprawdzać ich i wrzucać na głębszą wodę. Pragnę, by Naprzodzie grali zawodnicy utożsamiający z klubem, lokalną społecznością, bo na futbolistach z zewnątrz nie da się budować nic na dłuższą metę. Małymi krokami idziemy do przodu.
Poziom czwartej ligi pana zadowala?
Na pewno jest wyższy niż w okresie, kiedy ja sam kopałem piłkę. Kluby muszą sprostać większym wymaganiom i jest się od kogo uczyć. Weźmy taką Koronę II, gdzie zawodnicy są bardziej zaawansowani technicznie i podnoszą poziom rywalizacji. W Naprzodzie wzorcem pozostaje Mateusz Fryc, który na boisku robi przewagę.
Dlaczego tak ciężko wybić się z regionu świętokrzyskiego utalentowanej młodzieży?
Sam wysłałem syna do Szczecina, gdzie nieźle poczyna sobie w SMS FASE, trafił nawet do kadry województwa, naszpikowanej zawodnikami z ekstraklasowej Pogoni. Cieszę się, że chłopak robi postępy. A u nas na mecze nie zaglądają skauci. Dlaczego? Tego nie wiem.
Narzeka pan na boiska w czwartej lidze świętokrzyskiej?
Słyszałem, że narzekają na płytę w Łagowie, ale nie wypowiadam się na ten temat. Niech każdy zajmuje się swoim podwórkiem. Z dumą mogę powiedzieć, że w Jędrzejowie jest porządne boisko, co nam sprzyja, bo próbujemy grać w piłkę, nie tylko ją kopać.
Zdjęcia Radosław Piasecki





