Mariusz Ludwinek: Przemek Cichoń poza zasięgiem
GKS Nowiny pod wodzą Mariusza Ludwinka wygrał w Suchedniowie z Orliczem 5:1 (bramki: Dominik Szewczyk 2, Przemysław Cichoń, Damian Chrzanowski, Adrian Solnica) i obecnie zajmuje trzecie miejsce w tabeli klasy okręgowej. Potencjał ten zespół ma chyba największy w całej grupie świętokrzyskiej i zdaniem wielu obserwatorów powinien większość spotkań wygrywać wysoko i przekonywująco. Na razie ludzie Ludwinka są w tabeli tylko trzeci.
Z takim składem wypada wam chyba ogrywać każdego rywala wyraźnie jak Orlicza?
Mariusz Ludwinek, trener GKS Nowiny: Teoria by na to wskazywała, ale są jeszcze inne okoliczności. Dyspozycja dnia, przepracowane mikrocykle, problemy zdrowotne. Nie wszystko da się zgrać w czasie i przestrzeni, a jak się ułoży większość czynników to wyniki są jakie byśmy sobie życzyli. Nie ma co się jednak spodziewać, że rywale się przed nami będą kłaść, bo mamy fajny skład.
Twoi zawodnikom trudno się odnaleźć przy mocnej dyscyplinie, jaką próbujesz utrzymać w drużynie?
Staram się dopasować do panujących realiów. Jak mamy przegrać to też w dobrym stylu, a wymagam od zawodników by grali na miarę swojego potencjału, nic więcej. Nie tylko moim problemem jest, że piłkarze przychodzą na treningi, a czasami też mecze zmęczeni po pracy. Trzeba zwracać uwagę na rozmaite aspekty.
Ekipa GKS Nowiny nie potrzebuje więcej luzu ze strony szkoleniowca?
Jeżeli powiedzmy Damian Chrzanowski może sobie pozwolić na dryblowanie na połowie rywala i dzięki temu odczuwa przyjemność z gry to korzysta na tym cały zespół. Zdrowy Hubert Drej, Dominik Szewczyk, Adrian Solnica, Wojtek Niebudek, a jeszcze mógłbym wymieniać – oni mają jakość, która daje nam ogromne atuty w okręgówce. No, właśnie pamiętajmy, to okręgówka, a nie druga, czy trzecia liga, gdzie w piłce jest znacznie więcej profesjonalizmu.
Mówią, że trener Ludwinek ma możliwości na pracę w takich ligach, więc nie do końca pasuje do amatorskiej okręgówki. Zgadza się?
Też pracuje zawodowo, rozumiem chłopaków, którzy godzą grę w piłkę z innymi zajęciami. Cieszę się, że mogę robić to co lubię i zawsze staram się przykładać na maksa. Nie bujam w obłokach i wiem, że brakuje mi doświadczenia by pracować w wyższych ligach. Na teraz mógłbym się nadawać na asystenta, ale na razie jestem na etapie zdobywania wiedzy szkoleniowej. Praca z GKS Nowiny też mi daje wiele korzyści.
Ilu z twoich podopiecznych z GKS Nowiny chce grać w lepszych ligach niż klasa okręgowa?
Pewnie wszyscy by chcieli, ale niektórzy nie mogą. Nasze województwo nie daje wielkich możliwości rozwoju, mało które kluby radzą sobie nawet w trzeciej lidze. Jesteśmy zbyt słabi organizacyjnie i przez to wielu zdolnych chłopaków nie jest w stanie ruszyć wyżej.
To ilu z obecnego składu GKS nadawałoby się na teraz do wyższych klas?
Umówmy się Przemka Cichonia nie bierzemy pod uwagę, on jest poza zasięgiem, pod każdym względem. Prócz Cichego piątkę graczy Nowin widziałbym na wyższym poziomie.
A poziom obecnej świętokrzyskiej klasy okręgowej poszedł w górę?
Tak, dzięki reorganizacji. Kamienna, Granat, Star, Klimontowianka to naprawdę dobre zespoły. Ośrodki położone bliżej Ostrowca nieźle szkolą młodzież i to też widać podczas meczów okręgówki. Ciężko się gra choćby w Dwikozach. Chciałoby się, żeby wszędzie poprawiał się stan boisk, ale nie ma co marudzić. Szkoda, że jest nastawienie przede wszystkim na wynik, bo przez to niektórzy młodzi zawodnicy gdzieś się gubią, a przecież nie wolno zaniedbywać kwestii rozwoju sportowego. Czasami bywa tak, że zespół gra ciekawie, ale przegrywa. Z drugiej jednak strony porażka może nauczyć więcej niż zwycięstwo, daje materiał. No, ale my nie myślimy o porażkach, tylko o kolejnych wygranych, bo mam przecież bardzo dobry zespół.




