Piotr Ostrowski: Pracuje nad sobą
Piotr Ostrowski to jeden z ulubieńców fanów Spartakusa Daleszyce. W tym sezonie sam nie gra tak jakby oczekiwał, ale wynika to z wielu powodów. Urazy, występy na obronie, (Ostry to nominalny pomocnik), kryzys drużyny, i tak dalej, i tak dalej. Mimo niezbyt dobrego położenia w tabeli Piotr Ostrowski, który przygodę z futbolem zaczynał w Daleszycach, a potem bronił barw m.in. Orlicza Suchedniów, Wiernej Małogoszcz, Granatu Skarżysko, ŁKS Łagów wierzy w skuteczną walkę o utrzymanie podopiecznych Arkadiusza Bilskiego.
Z czym trzecioligowym rywalom kojarzy się Spartakus Daleszyce?
Piotr Ostrowski: W tamtym każdy zespół – czy to Hutnik, KSZO, Garbarnia, czy inne obawiały się Spartakusa. U nas nikt nie odstawiał nogi i przegrywały z nami wyżej notowane ekipy. Niektóre słono zapłaciły za lekceważenie Spartakusa, ale my się tym nie przejmowaliśmy, zostawialiśmy serducho na boisku. Potem się przekonywali kolejno, że Dallasy to nie ogórki. Bali się naszego dość specyficznego boiska, które przed tymi rozgrywkami trzeciej ligi zostało powiększone.
I nagle boisko przestało być waszym atutem?
W poprzednim sezonie nasze utrzymanie uznano za niespodziankę, a cel nie był łatwy do realizacji, wskutek reorganizacji degradacja dosięgła więcej niż połowę ekip. Teraz nam nie szło, wpadliśmy w jakiś kryzys, ale wierzę, że wygrana z Karpatami okaże się przełomowa. A co do boisk potrafimy wygrywać u siebie i na wyjazdach.
Pasujecie organizacyjnie i sportowo do tej klasy rozgrywkowej?
Organizacyjnie z sezonu na sezon klub idzie do przodu. Jesteśmy klubem z regionu, w którym nie ma rewelacji. Jedyna Korona w ekstraklasie, potem w pierwszej i drugiej lidze nic, w trzeciej mocne KSZO oraz Spartakus i Wierna broniące się przed spadkiem. Nie do wszystkich dociera, że tak mały ośrodek jak Daleszyce musi rywalizować z klubami z Lublina, Krakowa, Rzeszowa, Krosna, Ostrowca, czyli dużych miast z piłkarskimi tradycjami. Jak w poprzednim sezonie nam szło świetnie domowe mecze Spartakusa oglądały komplety na trybunach, po niepowodzeniach widownia sukcesu jakby zniknęła. Jak nie idzie to nawet fanów kiełbasa nie przyciągnie na stadion w Daleszycach.
Nie ma tak, że w waszej drużynie część piłkarzy zadowalałaby gra w czwartej lidze?
Na podstawie rozmów w szatni wiem, że mamy ambicje grać jak najlepiej na poziomie trzecioligowym. Czwarta liga to zupełnie inna półka, nie ma co porównywać. Szczebel wyżej, szczególnie teraz każdy mecz jest jak o życie, na spince. Naprawdę przyjemnie rywalizuje się z klubami z historią, tradycjami, gdzie występują znani piłkarze.
Swoją obecną dyspozycję oceniasz na ile procent?
Nie jestem zadowolony z gry w tym sezonie. Nękały mnie wcześniej kontuzje, lecz nie szukam usprawiedliwienia. Z konieczności często jestem wystawiany na obronie, ale to rozumiem i cieszę się, że wychodzę w podstawowym składzie. Wiem, jakie błędy popełniam i potrzebuje większego luzu. Jedna akcja mi gdzieś nie wyjdzie, irytuje się i psuje dośrodkowanie. To naprawdę irytuje, ale pracuje nad sobą, a małolatem nie jestem.
Trzecia liga to szczyt twoich możliwości?
Kiedyś pojawiłem się na testach w Unii Tarnów, ale po ich odbyciu się nikt do mnie nie odezwał. Jankowi Kowalskiemu poszło wówczas lepiej, ale też nie trafił do tego klubu. Po to się gra w piłkę, żeby walczyć o jak najwyższe cele. Jakby się pojawiła fajna oferta to pewnie bym spróbował.
Ile obecnemu Spartakusowi brakuje do trzecioligowego Granatu Skarżysko z Piotrem Ostrowskim w składzie?
Tamta trzecia liga z Granatem była znacznie słabsza niż obecna. Granat dysponował szeroką kadrą i jakościowo był gotowy do walki o czołowe miejsca. Spartakus teraz bazuje na walce, zaangażowaniu i funkcjonuje w innej rzeczywistości. Nie ma sensu bym porównywał, bo w Granacie zbyt mało grałem.
Dlaczego?
Trener miał swoją wizję, stawiał na innych. Robiłem wszystko by się przebić na dłużej, ale na prawym boku nie brakowało mi silnych konkurentów. Tamte doświadczenia przydają mi się obecnie.
Spartakusowi na dobre wyszła zmiana trenera z Dariusza Kozubka na Arkadiusza Bilskiego?
Chciałbym podziękować w imieniu całego zespołu Darkowi Kozubkowi, że włożył w projekt Spartakus zdrowie i serce osiągając konkretne wyniki. Nowy trener oznacza nowe wizje, a co z nich wyjdzie to się przekonamy. Zwycięstwo z Karpatami to według mnie dobry prognostyk.
Jakieś piłkarskie plany snujesz?
Chcę cieszyć się grą, oby tylko zdrowie dopisywało. Brakuje mi goli i asyst i postaram się, by poprawić statystyki. Na razie w tym sezonie wygląda to biednie – jedno trafienie i jedna asysta, ale przede mną dużo meczów.
Rozmawiał Jaromir Kruk
Zdjęcia Kamil Walas



