Ekstraklasa, 14 kolejka: Korona – Legia Warszawa 2:4
8 minuta – Palanca z rzutu karnego, 12 – Grzelak i Korona pod wodzą nowego trenera, Sławomira Grzesika prowadziła z Legią 2:0. Nagle się okazało, że żółto-czerwoni piłkarze mają chęci by zapieprzać i całkiem fajnie wyglądała ich gra. Nie murowali się, tylko próbowali pokazać mistrzom Polski, że zasługują na miejsce w ekstraklasie. Piątek 28 października nie okazał się jednak szczęśliwą datą dla Korony, bo to Legiw wywiozła z Kielc trzy punkty.
Nie pomagasz, nie przeszkadzaj
Tomasz Wilman, zwolniony po spotkaniu z Ruchem szkoleniowiec w wywiadach zarzekał się, że całą swoją pracę z seniorami Korony wykonywał bardzo dobrze, nie miał jakiś zastrzeżeń. Szkoda, że dopiero po rozstaniu z zespołem powiedział o tkance tłuszczowej zawodników, co nie było wobec nich fair. Najlepiej winą za sytuację w tabeli ekstraklasy obarczać innych wkoło. – Jeżeli komuś nie pomagasz to mu nie przeszkadzaj – ten cytat brzmi jakoś znajomo. Ciekawe czy Wilman odwoływał się do niego, gdy będąc trenerem Korony Młodej Ekstraklasy zabronił dwóm zawodnikom wystąpić w Grudniowym w Fundacji Przystanek Dziecko. Niewiadomo w jakim celu to zrobił, bo ci chłopcy długo miejsca w Koronie nie zadomowili i już nie grają poważnie w piłkę. Wilmanowi nie można zarzucić braku wiedzy, bo dbał o trenerską edukację, ale już z charyzmą było gorzej. Po podjęciu pracy w Koronie jeszcze z młodzieżą Tomasz czasami nawet udawał, że nie poznaje znajomych, stał się wielkim panem trenerem i zatracił poczucie rzeczywistości. Nie zmieniło się tylko jego specyficzne poczucie humoru, którego na pewno nie byli w stanie pojąć piłkarze z drużyny seniorów. Najpierw pod wodzą Wilmana osiągali dobre wyniki, ale w pewnym momencie jakby coś pękło i Korona zaliczyła pięć porażek z rzędu. Po piątej miarka się przebrała, a rozstając się z zespołem trener Wilman zostawił go na ostatnim miejscu w tabeli ekstraklasy, jako pierwszy w historii klubu. Zapisał się też w kronikach paroma niechlubnymi rekordami, m.in. 0:6 z Cracovią… Opuścił stanowisko bogatszy w doświadczenia i życząc mu wszystkiego najlepszego przypominamy: Tomek, jeśli nie możesz pomóc to nie przeszkadzaj, bo czasami możesz świadomie, lub nieświadomie zrobić komuś krzywdę, także młodym dzieciakom pasjonującym się futbolem.
Miłe złego początki
Korona skazywana na pożarcie już po kwadransie prowadziła z Legią 2:0. Zawodnicy z Kielc sprawiali wrażenie zmobilizowanych na maksa, a Miguel Palanca nawet przemotywowanego. Hiszpan w 50 minucie przy stanie 2:1 zobaczył drugi żółty, a w rezultacie czerwony kartonik i opuścił boisko. – Okres przewagi Legii okazał się kluczowy dla losów rywalizacji – przyznał na konferencji Sławomir Grzesik, po raz drugi w ekstraklasie tymczasowy opiekun Korony (kiedyś zastąpił Leszka Ojrzyńskiego). Grając z jednym piłkarzem więcej legioniści wyszli na prowadzenie, a gdy znowu siły się wyrównały (czerwień Pazdana) dobili gospodarzy trafieniem Prijovicia. Wcześniej mógł lepiej zachować się wprowadzony na plac Jakub Kotarzewski, ale nie zdecydował się wziąć na siebie odpowiedzialności i okazję szlag trafił. Mimo przegranej 2:4 postawa Korony i pewne posunięcia Grzesika (m.in. wreszcie postawienie w bramce Zbigniewa Małkowskiego, lepszego niż Gostomski i Pesković) napawają optymizmem. Najłatwiej narzekać na zawodników, że chlają w Kielcach, Busku, czy Staszowie, że nie mają szacunku do kibiców, a znacznie trudniej nimi umiejętnie zarządzać. Piłkarz też człowiek, czasami się musi zrelaksować, zabawić, ale trzeba mu wpoić, że najważniejsza jest drużyna, w której gra.
Buractwo
Cały czas trwa bojkot szalikowców Korony i piłkarze nie mogą liczyć w Kielcach na zorganizowany doping. Podczas starcia z Legią słychać było przyjezdnych, a co przykre także chamskie wyzwiska ze strony tak zwanych pikników, a może tych nazwać lepiej czereśniakami. Durnie wyzywali Aco Vukovicia, byłego zawodnika Korony, dziś drugiego szkoleniowca Legii. Nie oszczędzili też Michała Pazdana, reprezentanta Polski, jednego z bohaterów Euro 2016. Ktoś słuchając buraków mógł się poczuć jak na dyskotece w remizie, gdzie wszyscy są pijani. Czy Kielce chcą by obiekt Korony był postrzegany przez pryzmat wiochy? Nie tylko nad tym muszą się zastanowić włodarze klubu.
Trenerzy z Grudniowego
Szybkimi krokami zbliża się kolejna, 23 edycja Turnieju Grudniowego. Podczas meczu Korona – Legia zespoły prowadzili uczestnicy kieleckich trójek – Sławomir Grzesik (Korona) i Jacek Magiera (Legia). Grzesikowi pomagał legendarny na SP 1 na Bocianku Jacek Kubicki, a Magierze Vuko, też z występem na trójkach.
Ekstraklasa – 14 kolejka
28.10.2016, piątek
Korona Kielce – Legia Warszawa 2:4 (2:1)
Miguel Palanca 8 karny prawą nogą (za faul Malarza na Rymaniaku), Rafał Grzelak 12 lewą nogą (asysta Przybyła) – Guilherme 24 prawą nogą (asysta Hamalainen), Nemanja Nikolić 58 prawą nogą (asysta Guilherme), samobójcza Bartosz Rymaniak 61 głową (asysta Prijović), Aleksandar Prijović 83 prawą nogą (asysta Radović).
Korona: Małkowski – Gabovs, Rymaniak, Dejmek, Kallaste – Vanja Marković (82 Cebula), Grzelak – Kiełb (63 Abalo), Możdżeń, Palanca – Przybyła (73 Kotarzewski).
Legia: Malarz – Broź, Rzeźniczak, Pazdan, Guilherme – Jodłowiec (55 Prijović), Moulin, Odjidja-Ofoe – Hamalainen (46 Kucharczyk), Nikolić (73 Czerwiński), Radović.
Żółte kartki: Dejmek, Palanca 2, Cebula, Kallaste (Korona), Pazdan 2 (Legia).
Czerwone kartki: Palanca (Korona) – 50 za 2 żółte, Pazdan (Legia) – 70 za 2 żółte.
Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków).
Widzów: 8477.
Fot. Kamil Walas




