Krzysztof Niburski: Cel zawsze niezmienny
Trudno jest znaleźć tak zaangażowanych w turnieje Kieleckiego Futbolu ludzi jak Krzysztof Niburski. Oczkiem w głowie pana Krzysztofa są Grudniowy i zespół grający pod nazwą Niburski, który już trzykrotnie triumfował w najważniejszym turnieju. Jego ekipa broni trofeum i ma szansę jako pierwsza w historii zwyciężyć trzy razy z rzędu. – To niesamowite wyzwanie – mówi Krzysztof Niburski, szef i sponsor zespołu.
Cel w Grudniowym taki sam jak zawsze?
Krzysztof Niburski: Oczywiście, tylko pierwsze miejsce. Nie zapominam o moich zespołach w Grupie VIP i Grupie Trofea Sport Poland. Tam liczę na jak najlepszą postawę i ciekawe składy. Deklaracje już są od kilku zawodników, wraca między innymi Darek Gęsior, gotowość wyraża Dawid Kudła z Pogoni Szczecin, zobaczymy co będzie z Mateuszem Cetnarskim, jest temat Macieja Sadloka. Wstydu mi chłopaki nie przyniosą.
Dlaczego Niburski nie gra ostatnio w żadnych turniejach?
Po pierwsze to zniknęły Nocna Liga, Wiosenna Liga, Liga Trójek, Fama i inne fajne zawody, nad czym ubolewam. Coś się pozmieniało w głowach uczestników, tętniące życiem, nawet kiepskie boiska zastąpiły komputery i inne rozrywki. Brak ambicji też swoje zrobił, a ja pamiętam okres, gdy się zarywało noce na WDK by oglądać pasjonujące boje w ekstraklasie czwórek, Puchar Famy, Wiosenną. Byłem bardzo zadowolony, że wygrywaliśmy, z klimatu na turniejach. Na meczach nie brakowało spięć, co w piłce normalne, ale nie przychodziło się na Słoneczne Wzgórze, do WDK, na Bocianek, Targową dla samej gry, a również by pogadać z ludźmi, pożartować. Szczerze mówiąc to tęsknie za tymi czasami, ale cieszę się, że się zbliża Grudniowy, ostatnia enklawa dawnych cudownych turniejów. A co do zespołu Niburski to nie mam pojęcia dlaczego tak rzadko gramy i chciałbym, żeby to się zmieniło.
W jakim składzie Niburski przystąpi do obrony tytułu mistrza trójek?
Liczę, że utrzymamy taki sam skład, a przynajmniej się nie osłabimy. Wydaje mi się, że przez lata znajomości nie zawiodłem chłopaków. Zależy mi bardzo by Niburski co roku liczył się w trójkach i walczył o najwyższe cele. Grudniowy to turniej numer 1 i nie wypada go opuszczać.
Dużo się zmieniło w Grudniowym na przestrzeni dekady?
Na poprzedniej Grupie VIP imienia Krzyśka Retlikowskiego było wielu kibiców i to pokazuje, że warto sprowadzać do Kielc znanych piłkarzy, fajnych ludzi. Cieszy przybywająca liczba najmłodszych piłkarzy, ich zapał, zaangażowanie. Kiedyś politycy nie ułatwiali życia turniejom, dziś pomagają. Są osoby, na które można liczyć w każdej sytuacji, jak choćby Senator Krzysztof Słoń, który oddał wielkie zasługi dla trójek. Dzięki niemu Grudniowy zagościł na Politechnice i zyskał nowe horyzonty. Turniej ciągle dynamicznie się rozwija i ma przed sobą wspaniałą przyszłość, lepszą niż nam się nawet zdaje.
A sam Krzysztof Niburski zagra w tym roku na trójkach?
Pewnie, z największą przyjemnością, a przecież pasji do piłki nie zatraciłem. Najstarszym zawodnikiem nie zostanę, bo w Kielcach wystąpi choćby Jan Domarski, legenda z Wembley, z 1973 roku. Gość, który strzelił bramkę Anglikom weźmie udział w zawodach, w których futbolowym bakcylem zaraziło się setki, a może tysiące ludzi. Grudniowy ma już 22 lata i możemy być dumni, że taki turniej odbywa się w Kielcach.
Fot. Grzegorz Wajda







