Wojciech Niebudek bez tajemnic
Wojtka Niebudka nie wypada nie znać tym, którzy interesują się świętokrzyskimi ligami piłkarskimi, turniejami. To bardzo ciekawa i zagadkowa postać, ale nie da się ukryć, że inteligentny człowiek, który ma dużo do powiedzenia na mnóstwo tematów. Nie boi się trudnych pytań, a rozmywaliśmy z nim o piłce nożnej, tej ligowej, turniejowej, z naciskiem na Grudniowy, sędziach. Ulubieniec bossów futbolowego światka w Kielcach bez tajemnic.
GKS Nowiny to jest to, o czym marzył kiedyś młodziutki Wojciech Niebudek?
Wojciech Niebudek: No oczywiście, że nie, ale w życiu nie wszystko układa się tak, jak by człowiek chciał, zaplanował sobie, czy o czymś marzył. Dziś piłkę nożną traktuje jako hobby po mojej pracy, mogę dzięki niej przeżywać emocje, wyładować się, to taka odskocznia od codziennych problemów. Jak byłem łebkiem marzyłem o Koronie, ale życie potoczyło się inaczej. Nie mam sobie nic do zarzucenia, no może poza kwestiami mentalnymi, bo je można było poukładać inaczej.
Kiedy poczułeś, że możesz w piłce zajść wyżej?
Jak będąc juniorem z drugą drużyną Michała Gębury pojechałem na obóz. Artur Sarnat, legenda Wisły Kraków ze mną w jednym teamie, gość, który grał w europejskich pucharach, więc poczułem się doceniony. Sprzątałem sprzęt i nie narzekałem, znałem hierarchię, wiedziałem co należy do obowiązków młodych. Wówczas liczyłem, że coś w piłce osiągnę.
Trzecia liga w Orlętach Kielce to najwyższy szczebel na jakim grałeś?
Tak. W Orlętach przeżyłem fajną przygodę. Tomek Palka, Michał Wróblewski, Michał Relidzyński, trener Krzysztof Dziubel, który kiedyś się kopał po poważnych ligach, Mateusz Zacharski, Karol Armata, Dominik Bętkowski, Maciek Bieniek, Michał Roter, wówczas uznawani za ciekawe persony, z nimi się nie nudziliśmy. Sukces sportowy Orląt przerósł możliwości organizacyjne klubu. Sam awans do trzeciej ligi uznano za sensację, a rywale nas lekceważyli. Do Kazimierzy Wielkiej pojechaliśmy w dwunastu i wygraliśmy. Takich spotkań było więcej. Jak hulało cieszyłem się futbolem, bawiliśmy się doskonale, ale pewnych kwestii w futbolu nie da się oszukać. Wtedy zobaczyłem jaka jest organizacyjna przepaść między klubami z Kielc i Małopolski, mówimy rzecz jasna o trzeciej lidze.
Świętokrzyskie to taki piłkarski grajdołek?
Jesteśmy zacofani futbolowo. Nie chcę wszystkich wrzucać do jednego wora, ale słabiutkich, przypadkowych działaczy w naszym regionie jest stanowczo za dużo. Ich postępowanie zamyka wielu młodym, zdolnym chłopakom drogę do wyższych klas rozgrywkowych.
Może po prostu zawodnicy szukają usprawiedliwień w czym innym, nie u siebie?
Jak miałem 10 lat mniej powiedziałbym, że wina leży nie po mojej stronie, dziś patrzę na temat szerzej. Teraz piłkarze mają dostęp do Internetu, innych klubów, mogą sobie sami załatwić testy, menedżera, nie ma z tym problemu. Mam jednak wrażenie, że brak odwagi, charakteru, pewności siebie hamuje zawodników.
Dużo talentów widziałeś u nas, takich, że po ich zagraniach łapałeś się za głowę?
Paru takich było. Marcin Kołodziejczyk powinien zajść wyżej, znacznie wyżej. O Karolu Armacie to nawet nie chcę mówić. To mój dobry kolega, lecz w futbolu się uwstecznił. Gra w czwartej lidze mu nic nie daje, on się nie może tam kopać. Wierzę w niego, że jeszcze pójdzie do lepszej ligi, klubu, bo naprawdę żal oglądać jak się męczy. Dominik Szymkiewicz mógłby biegać maratony, na boisku połyka przestrzeń i jest znakomicie przygotowany do gry w piłkę pod względem kondycyjnym i fizycznym. Kiedyś myślałem, że trafi do jakiegoś ekstra klubu. Tam pewnie dobrnie Michał Smolarczyk. Smoła ładuje tyle bramek w Wiernej, która zbiera cięgi w trzeciej lidze i może to umknąć uwadze. Dziś z pełnym przekonaniem stwierdzam, że on umie grać w piłkę, a jeszcze kiedyś zastanawiałem się nad jego osobą.
Kiedyś młodzież bardziej garnęła się do piłki?
Teraz jest wszystkiego za dużo, różnych pokus, rozrywek. Pamiętam przed laty, jak trudno było się dostać na trening do klubu, chętni czekali w kolejkach. Dziś brakuje ludzi na treningach. Młodzież ma masę alternatyw, ale nie przekreślałbym wszystkiego, bo pojawiło się mnóstwo szkółek. Może i nie do końca są dobrze kierowane, potrzeba ich właściwej koordynacji z klubami, ale dają dzieciom możliwość gry w piłkę, zaszczepiają bakcyla.
Czemu tak mało dobrych chłopaków pojawia się ostatnio na turniejach?
Wynika to z lenistwa, złego podejścia. Ubyło też turniejów, z różnych względów. Wierzę, że to okres przejściowy, bo przypominają mi się znakomite rozgrywki na WDK, Słonecznym Wzgórzu, Kujawskiej, i tak mógłbym wymieniać. Coś się po prostu zepsuło, ale to wcale nie dotknęło Turnieju Grudniowego trójek.
Kiedy Wojciech Niebudek wygra Grudniowy?
Żałuje poprzedniej edycji, kiedy graliśmy z KSM Team świetnie, ale nie wyszedł nam finał z Niburski. Może za bardzo chcieliśmy go wygrać… Trójki są trudne, z roku na rok coraz trudniejsze, zresztą nie ma drugiego tak wymagającego turnieju jak Grudniowy. Trzeba mieć zdrowie, pomysł i znać specyfikę trójek, czuć je, by robić na Bocianku, gdzie panuje świetna atmosfera wyniki. Kiedyś go wygram. Inspiracją są dla mnie osoby Krzyśka Sobieraja, Jacka Kubickiego, Przemka Cichonia.
Przemek i Jacek znajdowali się na podium trójek na przestrzeni 20 lat. Szokujące?
Pan Przemek, można powiedzieć. Jestem z nim w GKS Nowiny i go podziwiam. Zbliża się podobno do czterdziestki, ale na boisku kasuje małolatów, profesjonalnie podchodzi do treningów, meczów, pójdzie z drużyną na pizzę, pożartuje. W jego wieku niektórzy, mając za sobą grę w piłkę jeżdżą na wózkach, mają problemy ze schylaniem się, a Cichy… Trochę za mało takich postaci jak on.
Uznajesz Przemka za twarz Grudniowego?
Ikonę raczej. Mam do niego ogromny szacunek, także za to, że zawsze umie utrzymać nerwy na wodzy i pokazuje klasę.
U Grzegorza Figarskiego kiedyś zagrasz?
Grzegorz to chyba o mnie zapomniał po wyborach w Świętokrzyskim Związku Piłki Nożnej. W najbliższym Grudniowym raczej u niego nie wystąpię, ale w przyszłości bardzo bym chciał. Boli mnie, że już do mnie nie dzwoni, może skasował numer telefonu, ale za pośrednictwem Kieleckiego Futbolu go pozdrawiam. Grzegorz, jesteśmy z tobą.
Sędziowie lig świętokrzyskich nie przepadają za Wojciechem Niebudkiem?
Nie każdy mnie lubi, nie musi przecież.
A jak arbiter przyzna ci się po meczu do błędu jesteś mu w stanie zapomnieć?
Każdy się myli, piłkarz, trener, sędzia. Cenię tych, którzy potrafią się przyznać do pomyłki, pogadać, a nie udawać, że są nieomylni.
Ty jesteś w stanie przyznać sędziemu rację?
Jeżeli mi ktoś wytłumaczy co zrobiłem źle to nie mam z tym problemu. Obecnie w piłkę gram dla przyjemności, ale trudno mi czasami przyjąć do wiadomości, że ktoś świadomie psuje mi zabawę. Nie oszukujmy się, są dobrzy piłkarze i dobrzy sędziowie, słabi piłkarze i słabi sędziowie, ważne, by sobie nikt nie robił na złość.
Zdjęcia Karol Barwicki / Grzegorz Wajda
TURNIEJ GRUDNIOWY TRÓJEK
Kielce, 3-28.12.2016
Zgłoszenia
- telefon 601-76-67-94
- Facebook Kieleckiego Futbolu
- e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Kategorie:
2009 i młodsi, 2007-2008, 2005-2006, 2003-2004, 2001-2002, 1999-2000, 1997-1998
OPEN, Medialna, Trofea SP, Plus, Kobiety, Oldboje, VIP



