Kamil Wareliś (Alit): Teraz albo nigdy
Jesienią Kamil Wareliś zbierał pochlebne noty za występy w Alicie Ożarów. Bramkarz, który w marcu ukończy 21 lat chciałby się sprawdzić wyżej niż w czwartej lidze i najbliższa runda może się okazać dla niego przełomowa. Rywalizacja z Konradem Żytniewskim wychodzi obydwu golkiperom na dobre, lecz tylko jeden może stać między słupkami. – Nie mam żadnej gwarancji na granie – mówi Kamil Wareliś.
Runda jesienna wypadła tak jak sobie życzyłeś?
Kamil Waleriś: Zawsze mogłoby być lepiej, ale zaliczyłem kilka udanych spotkań, pomogłem w paru przypadkach drużynie. Nie jestem zadowolony z miejsca Alitu w tabeli, ale razem możemy je poprawić wiosną. Musimy ograniczyć liczbę prostych błędów, które okazują się niezwykle kosztowne.
Co ci daje gra w czwartej lidze?
Występuje w zespole, w którym panuje rywalizacja o pozycję bramkarza numer jeden. Konrad Żytniewski to bardzo porządny fachowiec, ma w swoim dorobku mecze w trzeciej lidze w Wiernej Małogoszcz. Tak naprawdę to chyba obaj zasługujemy na pierwszą jedenastkę, lecz, wiadomo, że takiej opcji nie ma. Dzięki Konradowi podnoszę swój poziom, a nie ukrywam ambicji na wyższe klasy rozgrywkowe.

Wielu trenerów uważa, że dobrze grasz nogami. Zgadzasz się z tym?
Czuje się pewnie w tym elemencie bramkarskiego rzemiosła, nie boję się podejmować ryzyka. Dążę, by coraz lepszym, bo nie zadowala mnie tkwienie w czwartej lidze. Nie odczuje większej satysfakcji, jak za dwa, trzy lata nadal będę czwartoligowcem. Kończy mi się wiek młodzieżowca i w duchu mówię sobie: teraz, albo nigdy. Przyłożę się na maksa i wierzę, że to przyniesie rezultat. Profesja bramkarza wygląda inaczej niż zawodnika z pola, można powiedzieć, że to w pewnym stopniu sport indywidualny.
Nie potrzebujesz indywidualnych treningów?
Z Ożarowa do Kielc mam 80 kilometrów i to stanowi jakiś problem, choć i tak staram się nie opuszczać treningów. Trener Alitu ma mi pomóc w znalezieniu miejsca do dodatkowych zajęć, czekam.
W Alicie są warunki dla piłkarskiej młodzieży?
Mamy bardzo dobre warunki do trenowania, ale jakoś ciężko się przebić wychowankom.

Dlaczego?
To nie jest pytanie do mnie. Każdy zawodnik odpowiada za siebie. Ja piłkę traktuje jako pasję, przyjemność i chcę się rozwijać. W Kielcach, gdy tylko pojawia się możliwość zagrania korzystam z niej, jak choćby przy okazji Turnieju Grudniowego, w którym zadebiutował. Na trójkach mojej ekipie, personalnie mocnej zabrakło doświadczenia, obycia i przygoda trwała bardzo krótko. Pocieszenie takie, że Bieliny Team, zwycięzca Grupy Trofea Sport Poland w całym Grudniowym zajął wysokie czwarte miejsce. To dobra reklama dla całej czwartej ligi świętokrzyskiej, bo w tym zespole grali zawodnicy Nidzianki. Fajna sprawa ten turniej, a nazwiska piłkarzy w nim biorących udział robią duże wrażenie. Chciałbym osiągnąć w nim więcej w kolejnej edycji.
Kogo uważasz za najlepszego golkipera czwartej ligi świętokrzyskiej?
Jak gram przeciwko komuś to skupiam się na sobie, więc nie chcę rozwijać tego wątku. Mam szczęście, że rywalizuje z dobrym fachowcem, czyli Konradem Żytniewskim, a wcześniej fachu uczył mnie Wojtek Styczyński. Jakieś podstawy załapałem, ale trzeba pracować, pracować, pracować.
Istnieje coś takiego jak polska szkoła bramkarska?
Są dobrzy fachowcy od szkolenia golkiperów, ale wydaje mi się, że do gry w bramce trzeba się urodzić, a potem szlifować umiejętności. W regionie świętokrzyskim ta kwestia, jak wiele innych jest zaniedbanych, lecz nie można się dziwić. W Polsce nie znaczymy wiele, gdyby nie Korona w ekstraklasie byłaby kompletna pustka. Brakuje pierwszoligowców, drugoligowców i zdolna młodzież traci szanse rozwoju, Trzeba mieć dużo samozaparcia i chyba też szczęścia, by się przebić.

Kto jest twoim ulubionym bramkarzem?
Iker Casillas. Najlepsze lata ma za sobą, ale to co osiągnął imponuje. Jego refleks i skoczność – najwyższy światowy poziom.


