Jopkiewicz: W głowie mi się nie przewróci
Odkryciem Turnieju Grudniowego 2016 został uznany Ernest Jopkiewicz, który z Young Sharks wygrał kategorię 1999-2000, Grupę Plus imienia Pawła Przednówka, przebił się przez drugą rundę i odpadł dopiero w 1/8 finału po karnych z Bangiem I, późniejszym triumfatorem trójek. Utalentowany młody piłkarz Korony Kielce stawia sobie poprzeczkę bardzo wysoko i nie chciałby utkwić za parę lat w czwartej lidze.
Siódme miejsce zajmowane po pierwszej części rozgrywek przez Koronę w Centralnej Lidze Juniorów odzwierciedla siłę zespołu Marka Mierzwy?
Ernest Jopkiewicz: Nie. Mieliśmy niezły początek i powinniśmy się obecnie plasować znacznie wyżej. Kontuzje, inne przypadki losowe też miały wpływ na wyniki, ale jeszcze sezon trwa. Stać nas na pierwszą czwórkę. Ważne, że bierzemy udział w takich rozgrywkach, możemy rywalizować na całkiem niezłym poziomie. Nawet Neptun Końskie, debiutant tylko zyskał na udziale w CLJ-ce i potrafił pokazać się z dobrej strony w niektórych potyczkach, postawił między innymi Progresowi Kraków. Legia to inna bajka, ma w kadrze chyba pięćdziesięciu zawodników, a jak korzysta z takich piłkarzy jak Szymański, Urbański i innych z doświadczeniem z Młodzieżowej Ligi UEFA to trudno się z nią równać. Z nami wygrała 4:1 i przyjęliśmy cenną lekcję.
Co jest ważniejsze w CLJ-ce, wynik zespołu czy rozwój zawodników?
Wszystko jest istotne. My już nie mamy po 12, 13 lat, tylko wchodzimy powoli w seniorski futbol i nie ma się co nad sobą rozczulać. Wynik zawsze idzie w świat i pomaga w promocji zawodników.
Dobrze się czujesz w zespole Marka Mierzwy?
W poprzedniej rundzie wiele nie pograłem, bo na ŁKS w Łodzi doznałem kontuzji, naderwałem więzadło poboczne i trzeba było potem oglądać kolegów z perspektywy trybun. Trener daje mi pograć, ustawia na szóstce, ósemce, dziesiątce i zdobywam szlify. Jesień już za mną, wierzę, że wiosna będzie w moim wykonaniu pozytywna. A z trenerem współpracuje mi się bardzo dobrze, chyba żaden zawodnik naszej drużyny nie może narzekać.
W CLJ gracie na dobrych boiskach?
Z tym bywa różnie. Nie ma co jednak narzekać, trzeba zasuwać na treningach, w meczach i robić swoje. Każdy młody piłkarz ma swoje pragnienia, marzenia, ale bez pracy nie da się ich zrealizować. Po to trenuje w Koronie, staram się ile mogę, by za parę lat nie utkwić w czwartej lidze. To może być następny krok, a nie pobyt na stałe na tym szczeblu. Nie ukrywam, mam duże ambicje, ale z drugiej strony jestem przekonany, że w głowie mi się nie przewróci. Sam walczę na swój rachunek i miałbym się ekscytować, że występuje w Centralnej Lidze Juniorów? Nie, to jest kolejny etap drogi. Gdzie? Do ekstraklasy, może jeszcze wyżej.
Woda sodowa ci nie grozi?
Nie imponują mi używki, alkohol, balety.
A może tylko łatwo na takie tematy młodemu człowiekowi się wypowiada?
Ktoś kto pragnie zostać piłkarzem, jak ja, Piotrek Pierzchała, Kacper Gromulski powinien mieć świadomość pokus, innych zagrożeń i tego o co się walczy. Może to zabrzmi trochę buńczucznie, ale my jesteśmy nastawieni na sukces w piłce.
To za sukces twoja drużyna Young Sharks z Grudniowego uważa dotarcie do 1/8 finału turnieju?
Przed startem w kategorii 1999-2000 uznalibyśmy to za olbrzymi sukces, a tak to tylko… duży. Z Bangiem prowadziliśmy, potem w karnych rozdawaliśmy karty, ale to rywal przeszedł dalej i wygrał turniej.
Mieliście pretensje do Piotra Pierzchały o zmarnowanie karnego w dodatkowym konkursie?
Piotrek sam to przeżył, a wiadomo jak się dzieje z karnymi. Lepsi od Piotrka je marnowali. Bang potem wygrał, zasłużenie trójki, także VIP-y i to nam wystawia korzystne świadectwo. My mamy czas na zwycięstwo w Grudniowym i jestem przekonany, że tego dokonamy. W debiucie drużyny przeszliśmy naukę w trybie przyspieszonym, okraszając to dodatkowo tytułem króla strzelców Piotra Pierzchały, moim mianem Odkrycia i pochwałami dla Kacpra Gromulskiego. Zagraliśmy sobie w VIP-ach, przeciwko Pawłowi Golańskiemu, Arkowi Bilskiemu, Sławkowi Wojtasińskiemu. W tym samym turnieju piłkę kopał Irek Jeleń. Parę lat temu wręczał mi nagrodę Adidasa na turnieju, byłem wtedy w szóstej klasie, teraz mogłem zobaczyć jak sobie radzi na trójkach. Wrażenie zrobił piorunujące, ale przecież to był piłkarz przez duże P, z występami w mundialu, Lidze Mistrzów. W ogóle na Grudniowym mi się bardzo podobało, na VIP-ach jest super, na Bocianku panuje niepowtarzalny klimat. Taki, że aż chce się jeszcze bardziej ten turniej wygrać i przejść do historii, jak Jacek Kubicki, czy Przemek Cichoń.
Wiesz, że wasz trener z CLJ, Marek Mierzwa brał udział w każdej edycji Grudniowego?
Niedawno się dowiedziałem. Trener Mierzwa to ambitny człowiek i nam ta jego ambicja się udziela. Jak wygramy trójki to z dedykacją dla niego. Wierzę, że kiedyś będzie dumny z faktu, że miał w gronie swoich podopiecznych Ernesta Jopkiewicza. Byle czym się nie zadowolę.






